Wojskowy rodowód polskiego roweru

Gdy pomyślimy o współczesnym rowerze w Polsce – co przyjdzie nam do głowy? Zapewne rower górski, szosowy, miejski, Kraków jako pierwsze miasto z rowerem miejskim, marki Romet i Kellys, rowery Kross, warszawa z publicznym rowerem Veturilo i Poznań z Nextbikiem. A czy ktoś połączy rower z Radomiem i fabryką broni „Łucznik”? A to największy producent rowerów w II Rzeczypospolitej.

5771750043_0ee0972cf7_zNa początku lat 30. XX wieku Fabryka Broni „Łucznik” produkowała 13 modeli rowerów. Każdy z nich oznaczany był odpowiednią liczbą rzymską. Wśród rowerów Łucznika można było znaleźć rowery damskie, młodzieżowe, turystyczne, nawet sportowe i wyścigowe. Zanim wybuchła II wojna światowa, fabryka osiągnęła liczbę 18 modeli.

Rowery Łucznika odznaczały się charakterystycznym rysunkiem na blaszanej tabliczce na główce ramy rowerów. Był on inspirowany akwarelą malarza Władysława Skoczylasa. Rysunkowi towarzyszył napis „Państwowe Wytwórnie Uzbrojenia w Warszawie” oraz inicjały F.B. (”Fabryka Broni”). Po dziś dzień zdarza się, że Łuczniki są mylnie utożsamiane są z Warszawą, zamiast z Radomiem. Dlaczego? To proste – radomski zakład wchodził w skład Państwowych Wytwórni Uzbrojenia, a ta miała siedzibę – jak można się domyślić – właśnie w stolicy.

Rowery z Radomia miały nawet do czynienia z siłami zbrojnymi. Fabryka produkowała model wojskowy, który dostarczano do armii. Rower ten miał wzmocnioną konstrukcję ramy, odpowiednie uchwyty na wojskowy sprzęt (taki jak karabin). Od zwykłego roweru różnił się ponadto kolorystyką. Barwy miały w tym przypadku znaczenie taktyczne i wpływały na bezpieczeństwo. Elementy chromowane (które przecież tak bardzo błyszczą i rzucają się w oczy) celowo zaczerniano, pozostała część konstrukcji malowana była natomiast na zielono. Czy nie wydaje się wam, że radomski rower był jak napędzany siłą ludzkich mięśni czołg?

Choć ogólnie rzecz biorąc to właśnie czarne rowery (także te cywilne) cieszyły się największą popularnością, to można było kupić sobie także rower o takich kolorach, jak zielony, khaki, chabrowy, wiśniowy, perłowy czy o tajemniczej nazwie… hawana. Istniała nawet „górska” wersja Łucznika!
I co? Zaskoczeni, że polski rower ma wojskowe korzenie w swoim rodowodzie? Przejażdżka Łucznikiem z XX-lecia międzywojennego byłaby dziś naprawdę fascynująca, prawda?

Pozdrawiamy, Sport-bike.eu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*