Rowerzyści w mieście – ulicą czy chodnikiem?

Rower, obok hulajnogi jest ulubionym pojazdem dla aktywnych mieszkańców miast. Ta zdrowa alternatywa ma wiele pozytywnych stron. W przeciwieństwie do tramwajów – nie spóźnia się. Jeżdżąc rowerem, nie dotyczy Cię tłok, a także korki. Rower jest także dobry dla naszego środowiska – kto lepiej o tym wie niż mieszkańcy dużych miast, w których smog daje coraz bardziej popalić.

Kto tu kogo nie lubi

Nie da się ukryć, że wielu kierowców widząc rowery miejskie, dostaje białej gorączki. Przeszkadza im, gdy jeździmy po ulicy, przeszkadza, gdy muszą nas wymijać. Rowerzyści nie są bez winy, niestety nadal wielu z nich jeździ bez odpowiedniego oświetlenia. Jednakże czy tego chcemy, czy nie – rowerzyści i kierowcy są równouprawnionymi członkami ruchu drogowego. Musimy ze sobą żyć i zachowywać się wobec siebie z kulturą. To pomoże także zachować bezpieczeństwo. Miasto jest szczególnym terenem, po którym poruszają się rowerzyści. Dobrze, jeśli mieszkamy w mieście, w którym sieć dróg rowerowych jest rozbudowana, a serwisy rowerowe na każdym rogu.

Kilka prostych zasad

126238642_3374dcfaaf_zMitem jest to, że rowerzysta nigdy nie może zjechać na chodnik. Możemy korzystać z tej części drogi, jeśli jedziemy z dzieckiem do lat 10, a także jeśli jest bardzo zła pogoda. Gdy na dworze porywiste wiatry, gołoledź i mgła – dla własnego bezpieczeństwa warto jechać po chodniku. Kolejnym czynnikiem zwalniającym nas z jazdy po drodze jest dozwolona prędkość powyżej 50 km/h, a chodniki mają więcej już 2 metry. Mało kto jednak pamięta o tym, że w godzinach wieczornych (w godzinach 23.00-5.00) kierowcy mogą w terenie uzyskiwać prędkość 60 km/h. Wówczas możemy bez przeszkód jechać po chodniku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*